Elche — Mistrz Segundy

Autor: Tomasz Zakaszewski

Przed rozpoczęciem sezonu 12/13 na lidera Ligi Adelante media koronowały najsilniejszy kadrowo Villarreal. Niejednokrotnie jednak historia pokazywała, że rozgrywki te są nieprzewidywalne, a faworyci mogą mieć problemy z udowodnieniem swojej wyższości. Tym razem rewelacją Segunda División okazał się Elche Club de Fútbol. Kto to taki? Zespół, który od 24 lat nie wywalczył awansu do pierwszej ligi, prowadzony przez trenera-debiutanta.

Elche
Największym zaskoczeniem jest jednak imponujący styl, w jakim Franjiverdes sięgnęli po fotel lidera. Elche, podobnie jak Barcelona w Primera División, od pierwszej kolejki zadomowiło się na najwyższym miejscu w tabeli i nie oddało go już nikomu. Warto zatem bliżej przyjrzeć się przyczynom tak znakomitej postawy tego zespołu. Przyszły beniaminek Primery już teraz stanowi bowiem interesujący fenomen hiszpańskiej piłki.

KROK PO KROKU

Podwaliny pod tegoroczny sukces Ilicitanos położyli już w sezonie 10/11 pod wodzą José Bordalása. Wtedy to zajęli czwarte miejsce w drugiej lidze, kwalifikując się tym samym do baraży. Ostatecznie po zaciętej walce w finałowym dwumeczu fazy play-off (0:0 i 1:1), dzięki bramce zdobytej na wyjeździe, do pierwszej ligi awansowała Granada. W kolejnym roku Elche nie radziło sobie aż tak dobrze, a po serii sześciu spotkań bez zwycięstwa, wiosną 2012 roku posadę stracił trener Bordalás. Wolne stanowisko objął César Ferrando. Niestety — wyzwanie wprowadzenia Franjiverdes do strefy barażowej okazało się ponad jego siły i drużyna zakończyła rozgrywki na jedenastej pozycji.

Latem 2012 roku zarząd klubu, z prezydentem José Sepulcrem na czele, ponownie postawił przed zespołem ambitny cel — awans do pierwszej ligi. Starannie wzmocniono kadrę, sprowadzając piłkarzy z doświadczeniem w La Liga bądź wyróżniających się na jej zapleczu. Na stanowisko pierwszego trenera wybrano z kolei mało znanego Frana Escribę, debiutującego w roli pierwszego szkoleniowca. Ładunek przygotowano rzetelnie, ale siła eksplozji przeszła najśmielsze oczekiwania jego twórców. Już na rozpoczęcie sezonu Ilicitanos wysoko zawiesili poprzeczkę, wygrywając sześć spotkań z rzędu. Następnie, w okresie od 10 listopada 2012 do 2 marca 2013 roku, zespół rozegrał serię szesnastu kolejnych meczów bez porażki, co ugruntowało ich dominującą pozycję w Segunda. Pod koniec kampanii drużyna Elche nadal regularnie punktowała, dzięki czemu zagwarantowała sobie awans po 39 kolejkach rozgrywek, a tydzień później mogła już świętować zdobycie mistrzostwa drugiej ligi. Co stanowi fundament tak fenomenalnych wyników?

MOURINHO ILICITANO

Po pierwsze, trener — Fran Escribá. Zaczynał swoją przygodę z piłką jako zawodnik rezerw Valencii. Nie był wyróżniającym się piłkarzem, dlatego postawił na rozwój kariery trenerskiej, początkowo także w zespole zaplecza Los Ches. Następnie dostał się pod skrzydła Quique Sáncheza Floresa. Przez siedem lat był jego stałym współpracownikiem i wraz z nim należał do sztabu szkoleniowego Getafe, Valencii, Benfiki i Atlético. W 2011 roku ich drogi się rozeszły. Fran Escribá postanowił wyjść z cienia utytułowanego szkoleniowca i rozpocząć samodzielną karierę. Tak trafił do Elche, zespołu z ambicjami i jasnym celem. Mówiąc wprost — to był strzał w dziesiątkę. Prowadzona pod jego wodzą drużyna osiągała zdumiewające wyniki, co sprawiło, że nieznany szerzej szkoleniowiec zyskał ogromny rozgłos. Sympatycy Franjiverdes w uznaniu jego umiejętności zaczęli nazywać go nawet Mourinho Ilicitano czy The Special Two, nawiązując tym również do podobieństwa wyglądu między sternikiem Elche a byłym już trenerem Realu Madryt.

Jaką osobą jest sam Fran Escribá? To człowiek bardzo pracowity i ambitny. W dzieciństwie trenował między innymi dżudo i marzył o zostaniu mistrzem olimpijskim. Miłość do piłki nożnej jednak zwyciężyła, ale charakterystyczne dla sportów walki chęć samodoskonalenia, dyscyplina i determinacja w dążeniu do celu pozostały. Te bowiem cechy wpaja swoim podopiecznym. Escribá preferuje ojcowski styl prowadzenia drużyny i nawiązuje przy tym bliskie relacje ze swoimi piłkarzami. Ma stały kontakt w szczególności z zawodnikami Atlético, z którymi współpracował: „[…] co tydzień do mnie dzwonią. Są jak moje dzieci. Kiedy Juanfran otrzymał powołanie do reprezentacji Hiszpanii, szalałem z radości” — wyznaje Escribá. Takie przywiązanie i zaangażowanie nie pozostaje bez odzewu. To właśnie dla takich trenerów jak Fran piłkarze są gotowi na wszystko. Jego przekonanie sprawia, że i oni zaczynają wierzyć w sukces. Co więcej, The Special Two, w przeciwieństwie do The Special One, posiada dar skromności. Za każdym razem podkreśla, że pozycja lidera i kolejne zwycięstwa to zasługa wytężonej pracy całej drużyny.

FUZJA MYŚLI I CIAŁA

Po drugie, przełożenie myśl szkoleniowca na organizm zespołu. Escribá wybiera najczęściej standardowe ustawienie 4-2-3-1, ale może ono zmieniać się w zależności od tego, czy piłkę aktualnie posiada Elche, czy też rywal, oraz od samego wyniku meczu. Nowy trener zaszczepił w drużynie żelazną dyscyplinę taktyczną, pracę nad szybkim odbiorem i rozegraniem piłki. Sam Escribá uznaje, że „[…] kluczowa jest równowaga obrony i ataku, którą osiągnęliśmy”. Jaki jest tego efekt? Zespół znakomicie spisuje się w grze defensywnej, przy zachowaniu dobrej skuteczności w ataku. Elche straciło zaledwie 27 bramek w sezonie a, dla porównania, Villarreal aż 38. Dzięki temu posiadają drugi najlepszy bilans bramkowy w lidze, o zaledwie trzy trafienia gorszy od Żółtej Łodzi Podwodnej.

Balans Elche przechyla się wyraźnie w kierunku defensywy. W tym aspekcie najważniejszy element stanowi zgrana i doświadczona linia obrony oraz praca całego zespołu w destrukcji. Nie należy przekreślać przy tym znaczenia ofensywy, która pozwala na rozstrzygnięcie spotkania na korzyść ekipy Franjiverdes. Escribá zwraca uwagę nie tyle na statystykę posiadania piłki, co na skuteczność jej wykorzystania. Zdaniem szkoleniowca zespół ma być „[…] twardym bez piłki i błyskotliwym po jej przejęciu”. Dlatego w arsenale środków Elche znajdziemy szybkie ataki, strzały z dystansu i skrupulatnie przygotowane stałe fragmenty gry.

Warto też wspomnieć, jak ważne dla zespołu jest wsparcie płynące z trybun. Świadczą o tym imponujące wyniku Ilicitanos na własnym terenie. Martínez Valero — największy, ponad 36–tysięczny stadion drugiej ligi — stał się prawdziwą twierdzę. Franjiverdes, z dwudziestu jeden spotkań rozegranych na tym obiekcie, wygrali piętnaście i tylko raz uznali wyższość rywali.

JEDEN ZA WSZYSTKICH, WSZYSCY ZA JEDNEGO

Po trzecie, zespół. Jeśli szukać przykładu kwintesencji znaczenia słowa „drużyna”, to ideału można upatrywać właśnie w Elche. Posiadanie zawodników o wysokich umiejętnościach to jedno. Cała sztuka polega na tym, aby grupa osób działała jak jeden organizm. Wystarczy przytoczyć słowa Escriby: „[…]wszyscy piłkarze w zespole są wspaniałymi ludźmi. Od pierwszego do ostatniego myślą bardziej o drużynie, niż o sobie samych”. Ta postawa przekłada się na zgranie i dojrzałość, dwie cechy tej drużyny szczególnie widoczne w na boisku. Szkoleniowiec ma także wpływ na kształtowanie więzi między podopiecznymi. To on stawia przed piłkarzami wymagania i wskazuje im wspólny cel. Równe traktowanie wszystkich członków zespołu i rotacja składem sprawia, że zdecydowana większość z nich czuje swój wkład w ostateczny sukces drużyny. Rzecz jasna i w tej ekipie są liderzy, ale żaden z nich nie może przypisać całej chwały tylko i wyłącznie sobie.

Do gwiazd Elche, których gole i asysty istotnie przyczyniły się do zdobycia i utrzymania pierwszego miejsca, należą w szczególności Coro, Xumetra i Edu Albácar. Obok kolejnych zwycięstw to ich umiejętności stanowią magnes przyciągających kibiców na stadion. Pierwszy z nich to podstawowy napastnik Ilicitanos — zdobywca dwunastu bramek i jedenastu asyst w barwach Elche. Wychowanek Espanyolu może pochwalić się nie tylko ośmioma sezonami w pierwszej lidze, ale także występami w Pucharze UEFA, w których to pięciokrotnie wpisywał się na listę strzelców.

Kolejnym ulubieńcem trybun jest pochodzący z Girony Xumetra — wszechstronny playmaker, dysponujący dużą szybkością i dobrym strzałem. Powstało nawet specjalne określenie dla bramek zdobywanych przez tego piłkarza — „Xumetrazo”. Wywodzi się ono od gola strzelonego przez popularnego Xumiego z 60 metrów w spotkaniu przeciwko Almeríi (4 marca 2012). Prywatnie miłośnik wyścigów samochodowych, padel (gra łącząca w sobie zasady tenisa i squasha) i dobrej kuchni. Niestety, Xumetra nie będzie kontynuował swojej przygody z Elche. Na zasadzie wolnego transferu przejdzie do Levante.

Następnym asem w talii Frana Escriby jest Edu Albácar — boczny obrońca pełniący funkcję „głównego artylerzysty”. Wspaniale ułożona lewa stopa służy temu zawodnikowi do posyłania dokładnych dośrodkowań w pole karne bądź nękania przeciwników atomowymi strzałami z dystansu. Nic zatem dziwnego, że to właśnie Albácar jest podstawowym wykonawcom stałych fragmentów gry, z karnymi włącznie. Piłkarz ten posiada także wspaniałą osobowość. Jest otwarty, bezpośredni i zawsze uśmiechnięty. Żarty nie opuszczają go nawet podczas konferencji prasowych z udziałem oficjeli klubu. Bez wątpienia ma pozytywny wpływ na atmosferę w szatni.

POWRÓT DO ELITY

W niedzielę, 19 maja Elche oszalało. Wraz z kolejnymi zwycięstwami Ilicitanos, w mieście narastała radość z powodu ich osiągnięć. W końcu przybrała ona postać tłumu fanów w biało-zielonych barwach, świętujących awans. Blisko 25 tysięcy sympatyków oddawało hołd swoim bohaterom na trasie przejazdu piętrowego autobusu, którym zespół przemierzał poszczególne dzielnice miasta, by na Plaza de Baix odebrać gratulacje od burmistrza Elche. Po części oficjalnej piłkarze, trenerzy i włodarze klubu wyszli na balkon ratusza, skąd zobaczyć mogli morze kibiców. Tłum skandował podziękowania i śpiewał pieśni na cześć zespołu oraz „ojca sukcesu” — Frana Escriby. Dalsze obchody przeniosły się na stadion, gdzie zwieńczone zostały pokazem fajerwerków. Tak wspólnota Elche uczciła powrót do elity. Wszyscy obecni mogli czuć się dumni z bycia częścią tej społeczności, z bycia Ilicitanos. Tydzień po wielkiej fecie, drużyna Franjiverdes zdobyła swój drugi tytuł mistrza Segundy w historii klubu. To była wisienka na torcie niezwykle udanego sezonu.

Po szalonym festiwalu nieśmiało zaczęły przypominać o sobie niewiadome. Kto zastąpi zawodników opuszczających klub, w szczególności Xumetrę i Etxeitę (najlepszego ze stoperów) ? W jakim faktycznie stanie są finanse klubu? W poprzednim roku w kasie Elche zabrakło prawie trzech milionów euro, czy obecny sukces pozwoli na spłatę zobowiązań? Ile pieniędzy zostanie wydanych na wzmocnienia? Żaden z poruszonych tematów nie był w stanie zdusić rozbudzonego pośród fanów entuzjazmu. Mają przecież ukochaną drużynę. Jeśli część piłkarzy odejdzie, pojawią się na ich miejsce inni, gotowi wylewać siódme poty za Franjiverdes. Najważniejsze, że Fran Escribá potwierdził swoje wcześniejsze deklaracje i złożył podpis pod nową, dwuletnią umową. Jak ujął to prezydent José Sepulcre, „[…] jego los będzie losem Elche”.

Pozostaje życzyć dzielnym Ilicitanos powodzenia w nadchodzącym sezonie. Przykład Levante pokazuje dobitnie, iż pomimo braku środków możliwe jest osiągnięcie sukcesu nawet w Primera. Miejmy tylko nadzieję, że zespół ten pójdzie śladem historii wielkiego Elche z lat 60-tych i 70-tych, wprowadzając dodatkowy koloryt do rozgrywek krajowej elity.

Elche Club de Fútbol, S.A.D.
Rok założenia: 1923
Barwy: biało-zielone
Stadion: Estadio Manuel Martínez Valero (36 017 miejsc)
Mistrzostwo Segunda División: 1959, 2013

License

¡Olé! Magazyn - Numer 2/2013 Copyright © 2013 by ¡Olé! Magazyn. All Rights Reserved.

Feedback/Errata

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *