NajNajNaj Hiszpania

¡Olé! Magazyn

Podsumowują: Michał Zachodny, Andrzej Kotarski, Jacek Staszak i Oskar Szumer

Jak radzili sobie Hiszpanie w minionym sezonie Premier League?

Najlepsze zagranie:

1 miejsce: Manuel Almunia (Watford) vs. Leicester City

Pewnie większość kibiców już zapomniała o byłym bramkarzu Arsenalu, Manuleu Almunii, ale 12 maja Hiszpan w doskonałym stylu przypomniał o swoim istnieniu. Almunia, reprezentujący barwy zespołu Championship, Watford, w półfinale play-off obronił w ostatniej minucie meczu z Leicester rzut karny i także dobitkę, a jego zespół przeprowadził następnie kontrę, po której padł gol zapewniający im awans do samego finału. Historia szybko rozeszła się po całym świecie i choć Watford przegrał decydujące starcie o Premier League z Crystal Palace, to dzięki Almunii narodziły się wspaniałe wspomnienia, o których jeszcze przez wiele lat fani Szerszeni będą rozmawiać przy piwie.

2 miejsce: Santi Cazorla (Arsenal) vs. Wigan

Santi Cazorla przez cały sezon zachwycał swoją grą wszystkich obserwatorów Premier League, ale to co uczynił w meczu z Wigan w końcówce rozgrywek, zasługuje na szczególne wyróżnienie. Były gracz Málagi asystował bowiem przy wszystkich czterech bramkach zdobytych przez Arsenal.

Santi Cazorla
Santi Cazorla

3 miejsce: Juan Mata (Chelsea) vs. West Ham

Kolejny król asyst, Juan Mata zaliczył kapitalną kampanię, a uwagę mogło przykuć wiele zagrań pomocnika Chelsea. Jednym z tych było bez wątpienia odegranie do Edena Hazarda w meczu z West Hamem na Stamford Bridge, po którym Belg zdobył bramkę.

Największa wtopa:

1 miejsce: Joel Robles (Wigan) vs. Tottenham

22-letni Hiszpan został w zimie wypożyczony z Atlético Madryt by zastąpić słabo spisującego się bramkarza Wigan, Aliego Al-Habsiego. Jednak Robles nie okazał się tak udanym transferem, na ile spodziewał się tego Roberto Martínez, a największą wtopę zaliczył w meczu z Tottenhamem na DW Stadium. Hiszpan rozgrywał wówczas piłkę we własnym polu karnym z obrońcą The Latics, Maynorem Figueroą, a gdy już w końcu chciał wykopać futbolówkę, to pech chciał, że trafił idealnie w nogi Garetha Bale’a, który próbował jego wykop zablokować i, niewiele o tym wiedząc, strzelił najłatwiejszego gola w swojej karierze.

Joel Robles
Joel Robles

2 miejsce: Carlos Cuéllar (Sunderland) vs. Tottenham

Solidny, a nawet niedoceniany defensor Sunderlandu miewał również gorsze chwile. W spotkaniu przeciwko Tottenhamowi na Stadium of Light zapakował piłkę głową do własnej siatki po dośrodkowaniu Walkera z rzutu rożnego. Trzeba przyznać, że samobój ten był wysokiej jakości.

3 miejsce: Mikel Arteta (Arsenal) vs. Fulham

Doliczony czas gry, rzut karny dla Kanonierów, szansa by uciec rywalom w tabeli… Arteta zwykł trafiać w sytuacjach pod nawet największą presją, lecz tym razem się pomylił. Arsenal w derbach Londynu zdołał tylko zremisować.

Najbardziej niedoceniani hiszpańscy piłkarze

1 miejsce: Mikel Arteta (Arsenal)

Były piłkarz Evertonu zadomowił się w tym sezonie na pozycji defensywnego pomocnika w drużynie The Gooners i był jej kluczowym zawodnikiem w walce o pierwszą czwórkę tabeli. Wyśrubował największą w lidze średnią podań na mecz, a wszystko po to, by gra Arsenalu miała odpowiednią płynność i balans. Rzadko kiedy zapędzał się do przodu, wolał szukać sobie raczej miejsca między obrońcami. Zdaniem Artety, ten wysiłek był po to, by każdy piłkarz Kanonierów był jeszcze lepszy, a przez to cały zespół na tym korzystał. Przyjaciele z boiska docenili ten wkład w drużynę i Mikel mimo niepowalającego stażu w drużynie został jej wicekapitanem.

2 miejsce: Chico Flores (Swansea)

Już nie tylko Michu, ale też kupiony z Genoi hiszpański obrońca był dla Swansea świetnym biznesem. Hiszpan doskonale wkomponował się w angielską Premier League, w pierwszym sezonie na wyspach sięgnął po Capital One Cup, a także walnie przyczynił się do dobrego miejsca Walijczyków w tabeli.

3 miejsce: José Enrique (Liverpool)

To dzięki niemu udawało się rozciągać obronę rywala, gdy największe tuzy ofensywy uwiły sobie gniazdko w środkowej strefie boiska. Potrafił rozegrać z partnerem klepkę i rzucić dobrą piłkę w pole karne. To taki cichy bohater Liverpoolu i jeden z fundamentów ekipy Brendana Rodgersa, która mierzy zdecydowanie wyżej niż szóste miejsce w tabeli.

Najlepiej naśladujący Hiszpanów

1 miejsce: Dimityr Berbatow (Fulham)

Przez wielu uznawany na najlepszego piłkarza, jakiego noszą piękne murawy Premier League, w lecie zeszłego roku przeniósł się z wicemistrza Anglii Manchesteru United do londyńskiego Fulham. Wieczny brak presji w klubie z Craven Cottage nie podziałał jednak na Bułgara demobilizująco i zdołał w tym dość przeciętnym zespole załadować aż piętnaście bramek. Na pierwszy rzut oka Berbatow po boisku człapie, sprawia wrażenie piłkarza bez życia i chęci do grania. Uaktywnia się dopiero wtedy, gdy w jego pobliżu znajdzie się futbolówka. A z tą może zrobić wszystko. Panowaniem nad piłką zawstydziłby pewnie nawet i Andrésa Iniestę — szkoda, że nie urodził się Hiszpanem.

2 miejsce: Michael Carrick (Manchester United)

On może grać dla Barcelony, idealnie by tam pasował — tak o Michaelu Carricku wypowiada się Arsène Wenger, szkoleniowiec Arsenalu. Można znaleźć podobieństwa w grze Carricka do Sergio Busquetsa czy Xabiego Alonso i gdyby pomocnik United nie urodził się w Tyne and Wear, tylko w Asturii, to właśnie między tą trójką toczyłaby się rywalizacja o dwa miejsca na pozycji defensywnego pomocnika w reprezentacji Hiszpanii.

3 miejsce: Brendan Rodgers (Liverpool)

Nie tylko piłkarzami kibic żyje. Włodarzom Liverpoolu do gustu przypadła walijska (Rodgers w poprzednim sezonie był trenerem Swansea City) interpretacja tiki-taki i postanowili ściągnąć do siebie jej autora. Rodgers zakasał rękawy i zabrał się do roboty, zmuszając swoich piłkarzy do próby gry w ataku pozycyjnym.

Najlepsza historia:

1 miejsce: Àngel Rangel (Swansea)

Rangel przeszedł ze Swansea City drogę od trzeciej ligi angielskiej, przez dwa sezony w Premier League, po wygranie Pucharu Ligi na Wembley. Do walijskiego klubu wszedł płacąc część sumy transferu z własnej kieszeni. Ze Swansea zżył się na tyle, że postanowił zabawić się w walijskiego świętego Mikołaja. Pewnego pioruńsko zimnego wieczora wziął żonę Nikki, wpakował się w samochód i przez godzinę jeździł po mieście szukając bezdomnych, którym mógłby wręczyć kanapki. Tak postanowił zutylizować jedzenie, które i tak miała wyrzucić jedna z kawiarni. Rangel otrzymał falę pochwał i ciepłych słów. Jednak on nie widział w tym nic nadzwyczajnego. „To był mały gest” — mówił po fakcie.

Angel Rangel
Angel Rangel

2 miejsce: César Azpilicueta (Chelsea)

Jego awans do reprezentacji Hiszpanii sprawił, że niewierzący w niego dziennikarz Éric Di Meco musiał wywiązać się z zakładu… zjadając szczura. Smacznego?

3 miejsce: Pablo Hernández (Swansea)

Przed finałem Pucharu Ligi jego kolega ze Swansea porównał jego fizjonomię do wyglądu kolumbijskiego barona narkotykowego. My tego podobieństwa nie dostrzegamy, a Wy?

Największe odrodzenie:

1 miejsce: David de Gea (Manchester United)

Dwanaście miesięcy temu de Gea kończył sezon z większą liczbą czystych kont w Premier League (trzynastu, przy jedenastu aktualnie), jednak jego postęp na przełomie roku jest równie spektakularny jak wiele z jego parad. Młody Hiszpan wreszcie zmężniał i nie daje się tak łatwo przepychać przy dośrodkowaniach. Wpisał się w potrzeby Manchesteru United, stając się bramkarzem zdolnym wygrywać mecze lub przynajmniej utrzymywać swój zespół przy życiu. Niezwykły refleks wepchnął go w wiele jedenastek sezonu angielskiej ekstraklasy. Sposób, w jaki zatrzymywał Juana Matę w Pucharze Anglii lub Fábio Coentrão w Lidze Mistrzów, najlepiej podziwiać tylko na zwolnionych powtórkach. Wysublimowana poezja zwinności i techniki gry na linii.

2 miejsce: Fernando Torres (Chelsea)

Wciąż nazwisko Torres wiąże się z chichotem, ale 22 gole w sezonie sprawiły, że śmiech jest coraz cichszy. Zwłaszcza, że napastnikowi medali z każdym sezonem tylko przybywa.

3 miejsce: José Enrique (Liverpool)

Zagubiony w pierwszym sezonie na Anfield, teraz poprawił statystyki obrony i pokazał pazur w ofensywie stając się jednym z filarów defensywy Liverpoolu.

Największy przyjaciel mediów

1 miejsce: Rafael Benítez (Chelsea)

Rzadko który menedżer zapewnia mediom takie używanie, jak miał to w zwyczaju robić Rafa Benítez. Wejście do szatni niegdyś największego rywala? Publiczne rozważanie przyszłości dwóch największych legend w składzie Chelsea? Zapraszanie dziennikarzy na kolacje przy okazji często dalekich podróż po świecie? Żarty na konferencjach prasowych? Stanowcza krytyka klubu, kibiców i nawet samego Abramowicza? Przy tym wszystkim Benítez nie zapomniał o prowadzeniu własnej strony internetowej. Jego tymczasowy powrót do angielskiego futbolu może wielce spektakularny nie był, ale na pewno nikt się z Hiszpanem nie nudził. Zwłaszcza media.

2 miejsce: Juan Mata (Chelsea)

Dosłownie — przyjaciel. Zawsze zatrzyma się i porozmawia, pokaże swoje ulubione miejsca w Londynie, wpuści z kamerą do domu, ciekawie opowie o swoim życiu. Świetny talent i… temat.

3 miejsce: David de Gea (Manchester United)

Zbierał druzgocące recenzje w pierwszych miesiącach na Wyspach, dziś według mediów jest wzorem do naśladowania. Anglicy takie historie uwielbiają, bo uważają, że to ich krytyka mu… pomogła.

Największy pechowiec

1 miejsce: Oriol Romeu (Chelsea)

Roberto Di Matteo otwarcie mówił, że odejście kilku doświadczonych zawodników jest dla młodego rozgrywającego szansą na wejście do pierwszego składu, a zatrudnienie Rafy Beniteza jeszcze szerzej otworzyło mu drzwi do podstawowej jedenastki. Strzelił swojego pierwszego gola dla Chelsea, wydawało się, że jest wyżej w klasyfikacji defensywnych pomocników od Mikela i… doznał kontuzji kolana w meczu z Sunderlandem. Później już nie zagrał, a Benítez musiał łatać dziury na tej pozycji wystawiając tam środkowego obrońcę, Davida Luiza. Jeszcze w poprzednim sezonie mówiło się o powrocie do Barcelony, dziś o Romeu tylko nieśmiało wspomina się w kontekście kolejnej kampanii Chelsea.

2 miejsce: Esteban Granero (QPR)

Miał pecha, bo trafił do zespołu z potencjałem, ale kompletnie bez organizacji, bez ambicji i bez planu. Wyróżniał się rzadko, później niestety został sprowadzony do poziomu reszty. Może gdyby wybrał sobie lepszą ekipę, to tak by się jego przygoda z Premier League nie skończyła?

3 miejsce: Pablo Ibáñez (Birmingham City)

Niegdyś świetny stoper na warunki La Liga, w minionym sezonie nie był w stanie rozegrać nawet dziesięciu spotkań w Championship. Jego kariera w Anglii okazała się krótka i bolesna — także przez wzgląd na wiele odniesionych kontuzji.

Najlepsze przywitanie:

1 miejsce: Michu (Swansea) vs. Queens Park Rangers

O tym, jak świetnym transferem dla Swansea okazał się Michu, można by pisać książki. Swój wielki kunszt zaprezentował już w debiutanckim występie w rozgrywkach ligowych. Wtedy jeszcze nie wszyscy byli przekonani, że ten długowłosy Hiszpan podbije brytyjskie boiska. Michu był głównym architektem wysokiego zwycięstwa Łabędzi nad Queens Park Rangers, strzelając dwa piękne gole i notując asystę. Oczywiście byliśmy świadkami wielu debiutów, w których piłkarze zdobywali bramki i od razu kradli serca kibiców, ale trafiając do siatki w ósmej minucie na Loftus Road, Michu został pierwszym strzelcem w sezonie 12/13 Premier League. Wyczyn warty zapamiętania dla samego autora — w kolejnych spotkaniach bynajmniej wcale nie zwolnił tempa.

2 miejsce: Javi García (Manchester City) vs. Stoke City

Udanym wejściem do drużyny popisał się również Javi García, który wykorzystał swoje dobre warunki fizyczne na Britannia Stadium i trafił głową do siatki rywali. Manchester City zremisował 1:1 ze Stoke, a dla Hiszpana były to miłe złego początki…

3 miejsce: Suso (Liverpool) vs. Manchester United

W prestiżowym meczu pod koniec września Liverpool przegrywa 1:2 z Manchesterem United na Anfield. Suso debiutuje w drugiej połowie i już od swoich pierwszych kontaktów z piłką pokazuje, że czeka go wielka kariera u Brendana Rodgersa.

Suso
Suso

License

¡Olé! Magazyn - Numer 2/2013 Copyright © 2013 by ¡Olé! Magazyn. All Rights Reserved.

Feedback/Errata

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *