Od zawsze przeciwko Królewskim

Autor: Michał Świerżyński

W piątek, 17 maja roku bieżącego, wielu sympatykom z Madrytu kamień spadł z serca. Nie mam na myśli przeciwników José Mourinho, który skończył jeden z najgorszych w tym wieku sezonów dla Realu i, jak sam mówi, swój najgorszy w życiu. Atlético Madryt po siedemnastu latach przerwy zdobyło krajowe trofeum, dziesiąty w swojej historii Puchar Króla. Z tej okazji warto przybliżyć historię pierwszych kroków tegorocznych zwycięzców.

a

Jako miłośnicy hiszpańskiej piłki spotkaliście się zapewne niejednokrotnie z sytuacją, w której wasz rozmówca czy też rozmówczyni mylił(-a) madrycki klub z Athletikiem z Bilbao. Przyznam, jest to dość irytujące, ale spieszę z usprawiedliwieniem, gdyż oprócz podobieństw w nazwie, między klubami istniała specyficzna więź.
Atlético de Madrid zostało założone 26 kwietnia 1903 roku przez grupkę baskijskich piłkarzy i studentów przebywających wtedy w stolicy jako madrycka filia niewiele wcześniej powstałego Athletiku. Spekuluje się, co może być dosyć prawdopodobne, że motywem do tego działania było… spotkanie Madrid FC (znany dziś jako Real) — Athletic Club, podczas którego kibice gospodarzy, w liczbie około pięciu tysięcy, obrażali piłkarzy z Kraju Basków, odwołując się do ich separatystycznej ideologii (bardziej chodziło im o samych Basków-kibiców, gdyż w tamtym okresie w składzie Athleticu figurowali również obcokrajowcy — głównie Anglicy). Wyżej wspomniana grupa założycieli oburzona zachowaniem madryckiej publiki zgłosiła się do włodarzy w Bilbao z propozycją utworzenia baskijskiego przyczółku w centrum kraju, na którą ci z chęcią przystali.

Tydzień później klub rozegrał swoje pierwsze spotkanie. Właściwie był to mecz pomiędzy członkami klubu kibica (w liczbie 24), prowadzonym przez skarbnika klubu, wynik tego spotkania pozostaje tajemnicą.Na miejsce meczu wybrano boisko znajdujące się tuż za parkiem Retiro, dalekie od doskonałości. Było nierówne i po bokach boiska zbierała się woda, co zostało zniwelowane przez wykopanie dołów jako zbiorników na kałuże. Boisko nie miało trawy, a bramki musieli sobie przynieść i zamontować sami gracze, tak samo jak było w przypadku malowania linii. W domku obok wynajmowano pokój służący jako szatnia dla wszystkich zawodników i sędziów, a z czasem rozkręcono mały biznes polegający na sprzedaży lemoniady po dziesięć centów za szklankę. Mimo braku luksusów było to jedno z najlepszych boisk, jakim w tamtym okresie dysponowała stolica.

Sam przypadek partnerstwa klubów był dość innowacyjny, jak na początek XX wieku w Hiszpanii, gdzie futbol stawiał dopiero pierwsze kroki. Zespół z Madrytu używał zmodyfikowanej wersji statutu klubu matki, gdzie pierwszym punktem było zdanie „Stowarzyszenie jest filią klubu Athletic Club de Bilbao”, a kolejnymi postanowieniami było między innymi porozumienie w sprawie wypożyczania piłkarzy z Kraju Basków do stolicy czy też zakaz rozgrywania meczów oficjalnych przeciwko sobie. W początkowych latach istnienia Atlético było skazane na rozgrywanie sparingów, później zespół mógł uczestniczyć w oficjalnych turniejach regionu Madryt, z zastrzeżeniem że jeśli wygra, nie będzie mógł występować w rozgrywkach ogólnokrajowych (dzisiejszym Pucharze Króla, który był wtedy jedynym krajowym trofeum), co było nagrodą za zwycięstwo w każdym turnieju regionalnym. Był to efekt zapisu w statucie, który wykluczał sytuację spotkania się klubu patronackiego i filialnego na tym samym poziomie rozgrywek. W pierwszym oficjalnym spotkaniu w regionalnym turnieju Atlético zwyciężyło 5:0 Madrid FC, który dzięki królowi Alfonsowi XIII w 1920 roku zmieni nazwę na Real Madrid Club de Fútbol.

Od samego początku istnienia Atlético kopiowało barwy swojego klubu patronackiego, co jest kolejnym czynnikiem, który może powodować u laików trudności z rozróżnieniem klubu. Do roku 1911 włącznie oba kluby grały w koszulkach biało niebieskich, co najprawdopodobniej było kopią barw Blackburn Rovers. Na początku drugiej dekady XX wieku działacze wrócili z wizyty na Wyspach Brytyjskich oczarowani kolorystyką koszulek Southamptonu, co przełożyło się na zmianę barw na czerwono-białe — tak Athletiku, jak i Atlético. W takiej kolorystyce kluby grają do dziś, a jedyną różnicą są barwy spodenek (Madryt — niebieskie, Bilbao — czarne).

Drogi obu klubów rozchodzą się dosyć szybko, bo już w 20 lutego 1907 roku. Ówczesny prezes madrytczyków, Eduardo de Acha, postanowił usamodzielnić instytucję na drodze prawnej, co równało się z zerwaniem statutu porozumiewawczego z Baskami. Decyzja ta była tylko kwestią czasu, gdyż rosnące w siłę Atlético nie mogło dalej rozwijać się, znajdując się niejako na drugim planie, w cieniu swojego klubu matki. Do dzisiaj oprócz prawie identycznych nazw i barw przysparzających problemy niezorientowanym w hiszpańskim futbolu, obu zespołom pozostaje coś jeszcze — wspólny wróg: Real Madryt.

License

¡Olé! Magazyn - Numer 2/2013 Copyright © 2013 by ¡Olé! Magazyn. All Rights Reserved.

Feedback/Errata

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *