Okiem fanatyka

Autor: Maciej Michałowski

Równowaga jest potrzebna w Realu. Po burzliwym okresie prowadzenia Królewskich przez Mourinho, naznaczonym nieporozumieniami i kłótniami z gwiazdami zespołu, wojenkami z prasą, a przede wszystkim brakiem sukcesów w ostatnich miesiącach Pérez poczuł się zmęczony i powiedział „stop”.

Carlo_Ancelotti

Sezon 12/13 dopiero co się zakończył, ale w Realu Madryt nie zwlekano z ogłoszeniem decyzji o rozstaniu z José Mourinho. Florentino Pérez zdecydował, że do realizacji jego projektu Królewskich potrzeba nowego trenera. Czy to oznacza zmianę wizerunku i budowę innej drużyny, czy kontynuację obecnej myśli, ale lepszej, doskonalszej, wolnej od błędów?

20 maja na specjalnie zwołanej konferencji prasowej prezydent Realu Madryt Florentino Pérez ogłosił, że po zakończeniu sezonu klub i trener José Mourinho zakończą współpracę. Od dawna spekulowano, iż Portugalczyk odejdzie i wróci do Londynu, by objąć zespół Chelsea. W sezonie 13/14 Królewskich będzie prowadził nowy szkoleniowiec.

Benvenuto Carlo!

Nowym trenerem Królewskich został Carlo Ancelotti. Włoch zdobył w tym sezonie mistrzostwo Francji z PSG. Co wyróżnia go wśród innych kandydatów? Przede wszystkim to, że potrafi prowadzić wielkich piłkarzy, umiejętnie ich kontrolować, także pod względem mentalnym. Ponadto nigdy także nie miał problemu, by porozumieć się z prezesami klubów, w których pracował.
A teraz taka równowaga jest potrzebna w Realu. Po burzliwym okresie prowadzenia Królewskich przez Mourinho, naznaczonym nieporozumieniami i kłótniami z gwiazdami zespołu, wojenkami z prasą, a przede wszystkim brakiem sukcesów w ostatnich miesiącach Pérez poczuł się zmęczony i powiedział „stop”. Real jest zmuszony zapłacić za przedwczesne zwolnienie Włocha z kontraktu. Nieoficjalnie podaje się kwotę czterech i pół miliona euro.

Zidane wraca do Madrytu

Kolejnym celem Péreza był powrót Zinedine’a Zidane’a. Francuz zajmował się sprawami cantery oraz pełnił funkcję łącznika między dyrekcją klubu a piłkarzami pierwszej drużyny, jednak ostatnio rzadko był widywany w Valdebebas i zniknął z życia klubu. Teraz się to zmieni. Spekulowano, że Zidane będzie odpowiadać za rozwój klubu i pion sportowy drużyny. Francuz miał dostać pełną swobodę w kontaktach z piłkarzami i mieć decydujący głos w sprawie transferów. Ostatecznie został drugim trenerem Realu i będzie łącznikiem między Ancelottim i zespołem.

Kupię, sprzedam, wypożyczę

Mimo że sezon 12/13 dopiero co się skończył, od kilkunastu dni w prasie ukazują się plotki transferowe i coraz więcej piłkarzy jest wiązanych z zespołem Realu Madryt. Królewscy potrzebują wzmocnień, ale przeprowadzonych z głową i na odpowiednie pozycje.

Bramkarze

Tutaj sytuacja jest jasna. W Madrycie jest dwóch świetnych bramkarzy i ta pozycja nie wymaga żadnych zmian. Po odejściu Mourinho upadł temat ewentualnego odejścia Ikera Casillasa, który odzyska miejsce między słupkami. Naprawdę trudno wyobrazić sobie sytuację, by nowy trener, ktokolwiek nim będzie, posadził ponownie legendę Realu na ławce rezerwowych. Byłoby to niemal samobójstwo, a prasa nie dałaby szkoleniowcowi żyć od samego początku. Niestety, w Hiszpanii, a zwłaszcza w stolicy, media mają wielką siłę oddziaływania, a już w kwestii Casillasa niemal za każdym razem, kiedy nie grał, wywiązywała się ogólnonarodowa debata i krytyka Mourinho.

Udowodnił, że jest świetnym fachowcem, wykorzystał swoją szansę, teraz przyjdzie mu zapewne pełnić rolę zmiennika. Ale on sam zdawał sobie sprawę, że przy takiej konkurencji dojdzie do tego prędzej niż później. López nie ma zamiaru jednak odchodzić, co zresztą sam ostatnio przyznał.

Obrońcy

Ta formacja wymaga wzmocnień, przede wszystkim na prawej stronie. Álvaro Arbeloa wirtuozem futbolu nigdy nie był, nie jest i już nie będzie. W zakończonym sezonie zawodził, kompletnie bezproduktywny w ataku, w obronie często spóźniony, łapał głupie kartki. Kontuzje również go nie omijały, a wtedy zastępował go defensywny pomocnik Mickael Essien. I często spisywał się lepiej niż Hiszpan. Na szczęście Real ma możliwość wzmocnienia tej pozycji i to całkiem niedużym kosztem. To Dani Carvajal, nomen omen, wychowanek Królewskich, rok temu sprzedany do Bayeru Leverkusen, ale z opcją wykupu.

Mourinho przed poprzednim sezonem uznał, że Hiszpan jest jeszcze za słaby na rywalizację z Arbeloą i poradził mu przenosiny do Niemiec, by nabrał doświadczenia i umiejętności. Carvajal wykorzystał tę szansę, szybko wywalczył miejsce w podstawowym składzie, został uznany najlepszym prawym obrońcą Bundesligi i wybrany do jedenastki sezonu według dziennika „Bild”. Już oficjalnie ogłoszono, że defensor będzie pierwszym letnim transferem Królewskich.

W tym sezonie żelazną parę stoperów mieli tworzyć Pepe i Ramos. Ale chyba nikt, łącznie z Mourinho, nie spodziewał się takiej eksplozji talentu Varane’a. Młodziutki Francuz najpierw skorzystał na kontuzjach innych stoperów, ale później dzięki własnej pracy i wielkiej formie utrzymał miejsce w pierwszym składzie, a nawet został pierwszym wyborem na tę pozycję. W parze z nim Ramos był dużo pewniejszy niż z innymi kolegami.
Portugalczyka Pepe prześladowały urazy, a w końcówce sezonu grał po prostu słabo i skupił się na wsparciu dla Casillasa i krytyce Mourinho. „Trzeba mieć więcej szacunku dla Ikera. Wypowiedzi trenera nie były zbyt odpowiednie. Iker jest instytucją w Realu Madryt i Hiszpanii” — mówił mediom. Mimo tych nieporozumień w klubie, nikt nie myśli o transferze Pepe. Musi jednak pogodzić się z tym, że jeśli francuski młokos dalej będzie rozwijał się w takim tempie, to on będzie tylko jego zmiennikiem. Pozycja Ramosa jest niepodważalna.

Nie należy spodziewać się głośnego transferu stopera, ale klub powinien pomyśleć nad pozyskaniem młodego, obiecującego obrońcy, który, stopniowo wprowadzany, mógłby pójść drogą Varane’a. Kimś takim mógłby być Kurt Zouma, osiemnastolatek z Saint-Étienne. Piłkarz dobrze znany głównie graczom Football Managera, gdzie jest ogromnym talentem. Oczywiście rzeczywistość to nie piłkarska gra, ale już teraz Zouma określany jest jako jeden z najzdolniejszych stoperów młodego pokolenia i wzbudza zainteresowanie, głównie angielskich klubów (Liverpool, Manchester City, Manchester United). Innym piłkarzem, który dopiero rozpoczyna swoją przygodę z dorosłą piłką, a już zwrócił na siebie uwagę dobrymi występami, jest Marquinhos z Romy. Również na hiszpańskim podwórku jest piłkarz, który w niedługim czasie może zastąpić w reprezentacji Carlesa Puyola. To Iñigo Martínez z Realu Sociedad.

Lewa obrona to jedna z najsilniej obsadzonych pozycji. Zarówno Marcelo, jak i Fábio Coentrão, to obecnie czołówka obrońców po tej stronie boiska. Brazylijczyk ciągle szuka optymalnej dyspozycji po kontuzji, która wykluczyła go z gry na kilka miesięcy. Portugalczyk, który go w tym czasie zastępował, był jednym z najrówniej grających piłkarzy Realu w tym roku. A mimo to Królewscy nie będą robić przeszkód w odejściu Coentrão, jeśli zostanie złożona satysfakcjonująca oferta. Jego transfer będzie błędem, Marcelo potrzebuje konkurencji i rywalizacji, by wrócić do formy z najlepszych meczów.

Pomocnicy

Pozycja Xabiego Alonso jest niezagrożona, Hiszpan, jeśli jest zdrowy, dzieli i rządzi w środku boiska. To do niego dobierany jest partner, którym raczej pozostanie Sami Khedira. Niemiec zwłaszcza na początku roku prezentował świetną formę. Tej dwójce jednak potrzebni są solidni zmiennicy.
Teraz, kiedy Alonso musiał jednak poddać się operacji ze względu na pubalgię i czeka go około czterech miesięcy rehabilitacji, Real musi znaleźć jego zastępcę na początek sezonu.

Dużo pisze się w prasie o chęci pozyskania przez Real Marco Verrattiego z PSG. Młody Włoch to wielki talent, często porównywany do Andrei Pirlo. Miałby być następcą Alonso, a póki co uczyć się od niego. Paryżanie jednak woleliby zatrzymać u siebie piłkarza, ewentualnie oczekują oferty opiewającej na około 25 milionów euro.

Przesądzone jest wykupienie Casemiro z São Paulo. Brazylijczyk był wypożyczony do Realu, grał jednak w Castilli. Tam sprawował się na tyle dobrze, że zwrócił na niego uwagę Mourinho i dał szansę debiutu w ligowym meczu. Królewscy już zdecydowali o transferze piłkarza, który w przyszłym sezonie ma być członkiem pierwszej drużyny i wzmocnić konkurencję w środku pola.

W orbicie zainteresowań Realu znajduje się również Arturo Vidal. Chilijczyk byłby idealnym uzupełnieniem dla Alonso, nie tylko doskonale broni, ale potrafi też wyprowadzić akcję zakończoną kluczowym podaniem lub mocnym strzałem. W tym sezonie jeszcze bardziej się rozwinął, był najważniejszym piłkarzem Juventusu, najlepszym strzelcem i asystentem. Jeśli Real chce pozyskać cracka, piłkarza, który z miejsca jest w stanie odmienić grę zespołu, to Vidal powinien być priorytetem.

Pozycja ofensywnego pomocnika na papierze wydaje się najmocniej obsadzona. Mesut Özil, Luka Modrić, Kaká. A jednak Real sprowadził Isco. Szaleństwo? Nie do końca. Özil jest niewątpliwie piłkarzem światowej klasy, najlepszym asystentem, świetnie rozumie się z Cristiano Ronaldo. Ale ma duże wahania formy, w meczach ze słabszymi rywalami często jest niewidoczny. Modrić bardzo długo aklimatyzował się w Madrycie i kiedy większość dziennikarzy obwołała go mianem transferowego niewypału, w końcu zaczął grać na miarę swojego talentu. Sprzedaż Chorwata byłaby błędem — pokazał, że jest w stanie dużo dać drużynie kiedy jest w formie, poza tym potrzebna jest konkurencja na pozycji mediapunty.

Latem zapewne znowu czeka kibiców transferowa saga z Kaką w roli głównej. Real chętnie pozbyłby się piłkarza, jednak dotychczas na przeszkodzie stawał jego kontrakt. W Madrycie zarabia o wiele za dużo i żaden inny klub nie chce mu tyle płacić. Jego sprzedaż będzie sukcesem Królewskich. Mimo takiego wyboru piłkarzy na tę pozycję Real pozyskał Isco. Hiszpan to jeden z najzdolniejszych rozgrywających młodego pokolenia i w przyszłości może zastąpić w reprezentacji Xaviego czy Andrésa Iniestę.

Skrzydła Realu to Cristiano Ronaldo i długo, długo nikt. Ángel DiMaría grał fatalnie, w ogóle nie przypominał piłkarza z poprzedniego sezonu, mnóstwo strat, głupich decyzji, Argentyńczyk miał problemy nawet z dryblingiem, który zawsze był jego mocną stroną. Mimo wszystko powinien zostać i się odbudować, to nadal piłkarz o nieprzeciętnych umiejętnościach i możliwościach.

Potrzebuje jednak konkurencji. Nie jest nią na pewno José Callejón. Nigdy nie był wirtuozem futbolu i pewnego poziomu nie przeskoczy. Duże prawdopodobieństwo, że opuści klub lub będzie włączony w transfer innego piłkarza, by obniżyć jego koszt.
Real musi wzmocnić skrzydła, o ile Ronaldo jest suwerenem po swojej stronie, to na drugiej jest wielka wyrwa. Kto mógłby ja załatać? Najwięcej pisze się w mediach o Garethcie Bale’u. Walijczyk jest wielkim marzeniem Péreza, który chce uczcić wybór na kolejną kadencję prezydenta klubu transferem piłkarza światowej klasy, cracka. Skrzydłowy Tottenhamu w tym sezonie bardzo się rozwinął, strzelał dużo goli, siał postrach w szeregach obrony rywala swoimi rajdami i perfekcyjnie wykonywanymi rzutami wolnymi.

Za transferem Walijczyka przemawia jeszcze jeden bardzo ważny fakt. Królewscy muszą odpowiedzieć na ruch Barcelony, która pozyskała Neymara. Brazylijczyk znajdował się w kręgu zainteresowań Realu, wybrał jednak największego rywala. W kwestii wizerunku Pérez nie może pozwolić sobie na porażkę i musi pozyskać równie wielkiego piłkarza. Bale spełnia te warunki i przebije transfer Neymara.

Pozyskanie Bale’a jest priorytetem dla Péreza, dlatego dużo mniej jest plotek o innych skrzydłowych. W Hiszpanii jest młody talent, który mógłby być solidnym wzmocnieniem na pozycji skrzydłowego. To Iker Muniain, ciągle młody, a już zdążył rozegrać ponad sto meczów dla Athletic Bilbao w hiszpańskiej lidze. Jego atutem jest szybkość i drybling, jednak często ma wahania formy, charakterystyczne dla nastoletnich piłkarzy. Podobnie jest z Erikiem Lamelą z Romy, który jednak jest dużo skuteczniejszy pod bramka rywala.
Real w ostateczności nie musi kupować skrzydłowego, ponieważ w klubie, a dokładniej w rezerwach, ma piłkarza, który czeka na szansę, by potwierdzić swój talent w pierwszym zespole. To Jesé Rodríguez.
Hiszpan ma już za sobą debiut w Realu w zeszłym sezonie. W tym nie znalazł uznania w oczach Mourinho, ale był ważnym ogniwem Castilli. W Segunda División strzelił ponad dwadzieścia goli. Ze względu na drybling, szybkość i kontrolę nad piłką, Jesé często jest porównywany do Cristiano Ronaldo. Oczywiście daleko mu jeszcze do umiejętności Portugalczyka, ale awans do pierwszego zespołu i wspólne treningi na pewno pozwoliłyby mu na dalszy rozwój.

Napastnicy

„To był mój ostatni mecz w Realu Madryt. Podjąłem decyzję o odejściu, to chwila na zmianę otoczenia. Czuję, że mój etap w Realu Madryt się zakończył” — tą deklaracją po ostatnim meczu z Osasuną Gonzalo Higuain potwierdził wcześniejsze spekulacje, że po sezonie odejdzie z klubu. Wobec jego straty na pewno nie opuści Realu Karim Benzema, a Królewscy muszą pozyskać kolejnego napastnika. Obaj rozczarowali w tym sezonie.

Rok temu w mistrzowskich rozgrywkach byli solidnym wsparciem dla Ronaldo i strzelali dużo goli, teraz razili nieskutecznością. Real potrzebuje snajpera, egzekutora, który zachowa zimną krew pod bramką rywala.
Z Królewskimi łączone są znane nazwiska. Wayne Rooney, Luis Suárez, Carlos Tévez, Sergio Agüero, Edinson Cavani, Robert Lewandowski, Zlatan Ibrahimović to najważniejsze z nich. Rooney to dawne marzenie Péreza, który już kiedyś chciał go sprowadzić do Madrytu. Po słabszym sezonie Anglik może odejść z Manchesteru United, zwłaszcza, że sam wyraził taką chęć. Ale to nie jest typ snajpera, którego potrzebowałby Real, w ostatnich latach jego pozycja na boisku ewoluowała i stał się cofniętym napastnikiem, a nawet rozgrywającym, odpowiedzialnym za dogrywanie piłek, a nie kończenie akcji.

Wiele napisano o ewentualnym transferze Luisa Suáreza. Urugwajczyk jest napastnikiem obdarzonym sporym talentem i umiejętnością wykańczania akcji, ale jest również bardzo kontrowersyjną postacią. W Holandii oprócz strzelania goli zasłynął pogryzieniem rywala, w Anglii po incydencie na tle rasistowskim z Patricem Evrą został zawieszony na osiem spotkań, a ostatnio trafił na czołówki gazet. Nie z powodów czysto piłkarskich, ale… przez pogryzienie Branisława Iwanovicia w meczu ligowym z Chelsea. Tym razem karą było aż dziesięć meczów pauzy. Czy taki piłkarz jest potrzebny w Madrycie? Skoro zrezygnowano z kontrowersyjnego trenera, który podobno szkodził wizerunkowi klubu, to sprowadzanie Suáreza, który ma problemy z kontrolowaniem własnych emocji, byłoby hipokryzją.

Kto w takim razie byłby idealnym kandydatem do ataku Realu? Edinson Cavani. Typ snajpera, który w każdym z trzech sezonów w Napoli zdobywał ponad dwadzieścia bramek. Jest silny i zwinny, dobrze gra głową, najlepiej czuje się w polu karnym, ale potrafi też wyprowadzać groźne kontry. Jeśli Królewscy szukają egzekutora, nie znajdą lepszego niż Urugwajczyk. Cavani ma zapisaną klauzulę odejścia w kontrakcie wynoszącą 63 miliony euro.

Real potrzebuje wzmocnień na pozycji prawego obrońcy, defensywnego pomocnika, skrzydłowego i napastnika. Tutaj są największe braki, o ile Carvajal zostanie sprowadzony za niewielką kwotę, to już transfery Bale’a czy Cavaniego lub innego snajpera wiążą się z wyłożeniem na stół pokaźnej kwoty. Jeśli Królewscy i Florentino Pérez myślą o odzyskaniu prymatu w Hiszpanii i w Europie nie mogą oszczędzać. Jak dowiódł zakończony sezon, drużyna potrzebuje solidnych wzmocnień. Duch galácticos ciągle unosi się nad Santiago Bernabéu…

License

¡Olé! Magazyn - Numer 2/2013 Copyright © 2013 by ¡Olé! Magazyn. All Rights Reserved.

Feedback/Errata

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *