Polak, o którym zapomniała historia

Autor: Mariusz Bielski

Od samego początku swego istnienia Real Madryt i FC Barcelona były klubami, które walczyły o najwyższe cele. Łącznie obie drużyny zdobyły ponad 160 trofeów. Jednakże żadnych sukcesów by nie było, gdyby nie piłkarze…

Walter Rozistky

Zarówno stołeczna drużyna, jak i ta ze słonecznej Katalonii od zarania swych dziejów zatrudniały tylko graczy z najwyższej półki. Dla przykładu, barwy Blaugrana w latach 1912-1916 i 1918-1927 reprezentował Paulino Alcántara — słynny Filipińczyk, piłkarz z największą liczbą zdobytych bramek w historii drużyny. Zaś w zespole los Blancos brylował Santiago Bernabéu — legendarny zawodnik, trener, a także prezes madryckiego Realu.
Początek XX wieku to nie były czasy, w których obcokrajowcom zdarzało się tworzyć realny trzon danej drużyny. Stosunkowo niski poziom globalizacji zdawał się jednak nie obowiązywać niektórych osób (np. wcześniej wspomnianego Alcántary) czy też całych narodów (historyczne wpływy Wiosny Ludów). Do obu tych kategorii idealnie pasuje mało znana, jednak niezwykle interesująca persona. Imię jej brzmi „Walter”, nazwisko zaś „Rozitsky”.

Przeszłość owiana mgłą niepewności

Człowiek-enigma to najlepsze określenie jego osoby. Kompletnie nieznane i niemożliwe do ustalenia jest jego pochodzenie. Mimo iż w tamtych latach Polska jako kraj nie istniała, w muzeum Realu przy jego nazwisku i fotografii widnieje napis „Polonia”. Daremne jest zaś szukanie konkretów w postaci jakichkolwiek dat czy też nazw miast, z których Walter mógłby pochodzić. Mały przełom nastąpił kilka lat temu, gdy odnalazł się prawdopodobny krewny Rozitsky’ego. Pochodzi on z Madrytu, a sam nazywa się Luis Rokiski. Człowiek ten opowiadał o swoim dziadku, który rzekomo wyemigrował z Polski do Francji, a następnie Hiszpanii. Tam też zmienił swoje pierwotne nazwisko (nie wiadomo jakie) na „Rociski”, a następnie na „Rokiski”. Co ciekawe, to właśnie z taką wersją nazwiska piłkarza spotykamy się w jednym z numerów „La Vanguardii” z 1913 roku. Z drugiej strony Luis stwierdził, że w jego rodzinie nigdy nie było nikogo o imieniu Walter. Wspominając swojego przodka, mówił o nim jako o kobieciarzu — kto wie, może piłkarz był jego nieślubnym dzieckiem?

Jak, gdzie, kiedy?

Nie wiadomo kiedy i gdzie Walter Rozitsky rozpoczął karierę. Pierwsze wzmianki o jego piłkarskich występach pojawiły się w prasie hiszpańskiej, gdy zawodnik ten reprezentował barwy Barcelony. Wiele nieoficjalnych źródeł podaje, iż Walter — zanim jeszcze został piłkarzem Dumy Katalonii (w 1911 roku) — grał we francuskim Le Havre. Natomiast materiały, które mogłyby potwierdzić prawdziwość tej teorii, nie istnieją. Mimo tego, wydaje się to całkiem bliskie prawdy, ponieważ Rozitsky legitymował się właśnie francuskim paszportem.
Po dwóch latach spędzonych w Dumie Katalonii, przeniósł się on do Realu Madryt. Stosunki pomiędzy drużynami nie były wówczas tak napięte jak dzisiaj, więc o żadnym piłkarskim skandalu w ogóle nie było mowy. Podobno będąc zawodnikiem teamu ze stolicy Hiszpanii, Walter bardzo manifestował swoją polskość, mimo że w praktyce jego ojczyzny wtedy nie było w ogóle na mapie.
„El Mundo Deportivo” opisało go swego czasu: „Walter dysponował dobrym podaniem, był świetny w ofensywie i dysponował znakomitym strzałem”. Jeśli przyjrzeć się archiwalnym zestawieniom składu i przyjąć, iż te spisywane były kolejno w stosunku do pozycji, Rozitsky jawi nam się jako środkowy obrońca bądź też pomocnik. Niejako potwierdzają to „oficjalne” statystyki; w barwach Barcelony, zawodnik ten rozegrał 55 meczów, w których zdobył pięć bramek. Podczas podobnie długiego okresu gry w Realu, zaliczył on dziewiętnaście występów, nie strzelił natomiast żadnego gola. Jeśli chodzi o trofea, Rozitsky zdobył takowych sześć: dwa razy Puchar Króla oraz Puchar Pirenejów. Jednokrotnie zwyciężał w rozgrywkach o mistrzostwo Katalonii, a także o Puchar Katalonii.

Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie

W 1914 roku wybuchła pierwsza wojna światowa. Rozitsky był wtedy ważnym elementem w futbolowej układance Realu. Podobno to od niego i Santiago Bernabéu zaczynano budować skład na każdy mecz. Można więc snuć domysły, iż Polak był zawodnikiem światowej klasy. Jednakże, gdy kariera Waltera nabrała właściwego tempa, nastąpił nieoczekiwany zwrot w jego życiu. Nagle został wcielony do… niemieckiej armii. Jakie były właściwe powody wstąpienia do wojska — tego nie wie nikt. Po zawieszeniu swej kariery, Rozitsky już nigdy nie wrócił do Hiszpanii. To jedyna pewna informacja. Słuch o nim zaginął. Nie pozostawił po sobie żadnych śladów, dzięki którym można by go odnaleźć. Również w wojennych aktach niemieckich brak jakichkolwiek danych na temat Waltera. Podobnie jak w przypadku jego pochodzenia, istnieje kilka wersji co do śmierci. Najpopularniejsza zakłada jego zgon na jednym z frontów. Inni zaś twierdzą, że wstąpienie do armii naszego zachodniego sąsiada było jedynym sposobem na przedostanie się Waltera do ojczyzny. Miałby on wtedy rzekomo zginąć w jednej z walk niepodległościowych. Obie te wersje są czysto teoretyczne. Tak, jak w przypadku jego pochodzenia i gry w Le Havre, nie istnieją żadne dokumenty potwierdzające którąś z nich. Piłkarz ten więc niekoniecznie musiał zginąć w latach 1915-1918. Za to stosunkowo niedawno odkryto, iż persona niejakiego Walthera Rokiskiego znalazła się na liście poległych podczas drugiej wojny światowej żołnierzy amerykańskich. To jednak niewiele wyjaśnia. Żółnierz ten stanowi bowiem jeszcze większą zagadkę. Wojskowy akt zgonu to jedyny dokument, w którym widnieje imię i nazwisko Walthera Rokiskiego. Ustalenie jakichkolwiek informacji z nim związanych jest więc niemożliwe. To wszystkie tropy, które jak dotąd zostały odnalezione. Czy piłkarz i poległy żołnierz to ta sama osoba? Tego prawdopodobnie nigdy się nie dowiemy…

Słowem podsumowania

To jedna z tych historii, w którą ile osób się zagłębi, tyle może powstać jej wersji. Szkoda, że większość mediów, jeśli już zajmuje się tą sprawą, traktuje ją w kategorii ciekawostki. Losy Waltera Rozitsky’ego bezwzględnie powinny być znane szerszemu gronu osób. To w końcu on jako pierwszy napisał historię polskiej piłki w Hiszpanii. To on, a nie Jerzy Dudek był pierwszym Polakiem w Realu Madryt i jak dotąd jedynym w Barcelonie, to właśnie on miał zaszczyt grać w jednej drużynie z Santiago Bernabéu czy też Paulino Alcántarą.

License

¡Olé! Magazyn - Numer 2/2013 Copyright © 2013 by ¡Olé! Magazyn. All Rights Reserved.

Feedback/Errata

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *